czwartek, 29 października 2015

Lemon&Ginger Ahmad Tea London na moją historię



Kochani , witam Was dzisiaj polską, piękną jesienią. Jesienią słoneczną. Z liśćmi jak dukaty złote, jak tkane misternie różnokolorowe kobierce…Jesienią pełną niespodzianek. Niekoniecznie tych dobrych.

Ja w poniedziałek miałam swoją życiową , pełną stresu niespodziankę. Z początku myślałam , że jej nie przeżyję. Zakończyła się pomyślnie, a mogła się ciągnąć w nieskończoność. Potrzebowałam wsparcia od środka.
Łagodnego. Rozgrzewającego. Potrzebowałam się dobrze….napić!



Stres suszy usta, zabiera nam słowa, doprowadza niejednokrotnie do dreszczy. Emocje niejednokrotnie wytrącają z rąk argumenty. Potrzebujemy wsparcia.
Ja ,w ten pamiętny poniedziałek, pięknej, złotej jesieni, kiedy to liść kolorowy sypał się na ulicach, szeleścił pod stopami, podpowiadał słowa, całe zdania.. oparłam swoje nerwy i mój stres na.. herbacie.
Herbatce nie byle jakiej.
Miałam do wyboru dwie mieszanki.




Cinnamon Haze- herbata czarna oraz Lemon&Ginger- herbata z serii ziołowe/owocowe.
Bez wahania wybrałam Lemon&Ginger.
Dlaczego?



Stres , który przeżywałam , zimno, które odczuwałam , ręce, które się trzęsły.. tak potrzebowałam dużo ciepła… ciepła od środka, słonecznego ciepła, które rozlewałoby się po mnie spokojnie…ciepła, które pozostałoby na dłużej, potrzebowałam łagodności, wyciszenia emocji. Potrzebowałam pomyśleć. Zebrać do kupy poszarpane nerwy. Potrzebowałam odpocząć, zatrzymać się na chwilkę.
Zaparzyłam w dzbanku herbatę
Gdy tylko podniosłam porcelanowe wieczko, 
piękny ,cytrynowo - korzenny zapach rozniósł się dookoła. 




Trysnęły ogrody  uginające się od żółtych cytryn…Słomkowy napar krył w sobie moc! Moc imbiru! Już wiedziałam ,że to
jest ten właśnie, mój ulubiony.
Chciałam go mieć natychmiast w rękach- słoneczna radosna cytryna, pełna energii…. Imbir- moc rozgrzania i ukojenie….i coś i coś jeszcze, czegoś mi brakowało.
Brakowało mi miodu, idealnie komponującego się z tym naparem. Miodu wyjątkowego- wybrałam lipowy, jasny , radosny…na poszarpane gardło. Gdyż tam gdzie byłam, musiałam stać…i mówić, mówić, mówić.



Wróciłam rozbita ,ale miałam w rękach VICTORIĘ!
Zamiast szampana, zrobiłam sobie herbaty.
Dosmaczałam ją miodem.
Dodałam kilka listków świeżej i radosnej mięty. Wspomnienie wakacji, łagodność.
Ulubiony polar, koc i kącik ze stolikiem pełnym liści.
W dłoniach notes.
Powstaje wyjątkowa historia.
Moja historia.

Popijam wyjątkową herbatę i piszę książkę.Kto zna moja historię, ten wie, jak trudno będzie ją spisać...



4 komentarze:

Bardzo dziękuję za każdy komentarz, każdą radę, sugestię... Zostaw po sobie ślad, będzie mi bardzo miło !