środa, 28 stycznia 2015

Obiadek




To chyba najszybszy obiad jaki udało mi się zrobić! Kiszka...albo jak kto woli kaszanka. Kaszanka jeszcze biegała u pewnej pani kilka dni temu, by dziś skończyć w mojej kuchni.
Od rana zmagam się z NFZ, poczekalnią w przychodni i RTG plecków...zgłodniałam paskudnie.
Obiecałam sobie, że jak zgłodnieję, to nie sięgnę po żadne batony tudzież wafelki...

Po przyjściu do domu , otwarłam lodówkę, a w niej pyszniła się kaszanka.
Pokroiłam ją w plastry i szybko na patelnie z kilkoma kroplami sosu sojowego.
Otworzyłam słoik sałatki szwedzkiej Dworski , która to sałatka tak nawiasem mówiąc jest przepyszna i można ją wyjeść samą wprost ze słoika.


Nie chciało mi się obierać ziemniaków, więc zastąpiłam je...pieczywem ciemnym razowym.
Do tego szklaneczka czerwonego winka wytrawnego na krążenie !
Poczułam się jak robotnik , który wyrobił 150 % normy!




Smacznego !

3 komentarze:

Bardzo dziękuję za każdy komentarz, każdą radę, sugestię... Zostaw po sobie ślad, będzie mi bardzo miło !