poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Leczo z cukini all'italiana




Kolejne danie , które przypomina smakiem polskie leczo, ale jest trochę inne. Przytachałam przepis z Regionu Piemonte. Spod Turynu.
Piemontczycy mają fazę na cukinię baby, świeże warzywa oraz...na wino.
Kochają dobrze i zdrowo pojeść w towarzystwie i jakby mogli, to by jedli warzywa, warzywa,warzywa...I jedzą. Bo to kochają.
Na ich stołach nie może zabraknąć dobrego wina.
Wina dodają również...do tego pysznego dania!

Składniki
-cukinia baby im mniejsza/młodsza tym lepsza
-papryka długa, słodka, jędrna, soczysta
-bazylia listki
-szalotka lub różowa cebula
-biała kiełbasa- będzie trudno dostać tutaj kiełbasę na białym winie z anyżkiem i peperoncino. Ona nadaje całości tej pikanterii. Jeśli takowej nie dostaniecie- trudno żebyście jechali do masarza włoskiego- to wystarczy biała wieprzowa
-salsa pomidorowa robiona w domu-ja wyciągnęłam moją z zamrażarki, lub dobre pomidory z butelki zwane passata di pomodoro
-oliwa z oliwek
-pieprz ziołowy u mnie Skworcu
-sól morska
-szklaneczka czerwonego wina wytrawnego- dodamy go do kiełbasy- i pół szklaneczki do popijania podczas gotowania hihihihihi


Zabieramy się!
Cukinię myjemy , nie obieramy ze skórki.Nie kroimy w kostkę tylko w talarki i każdy talarek na 4. Pojedyncza cząsteczka ,każda!ma zawierać zieloną skórkę- gwarancja , że cukinia nam się nie rozciapie..a poza tym Piemontczycy kochają szczegóły i mają do tego cierpliwość.
Nie kroiłam ręcznie, użyłam robota.Nie patrzyli mi dziś na ręce.
Cukinię przekładamy do dużego rondla, najlepiej z grubym dnem, nalewamy troszeczkę wody, solimy, dosmaczamy pieprzem, podlewamy oliwą z oliwek. Delikatnie mieszamy i na małym ogniu doprowadzamy do miękkości.
Kroimy w piórka szalotkę, smażymy na oliwie w drugim rondlu i dodajemy białą kiełbasę.
Smażymy. Jeśli kiełbasa nie ma anyżku i peperoncino..to dajemy ,albo pikantnej oliwy kilka kropel ,albo szczyptę ostrej papryczki.Najlepiej sobie samemu zrobić, tak po sycylijsku, ale o tym kiedy indziej...bo już zaczynam skakać po Regionach...!
Dodajemy szklaneczkę wina i...dusimy ,niech wino lekko odparuje.
Dodajemy pokrojoną parykę i aromatyzujemy ją szalotką i kiełbasą. Delikatnie dusimy.
Ale ma się nie rozciapać.
Jakby rzec- ma być al dente.
Do naszej jędrnej, miękkiej i chrupiącej cukini, dodajemy kiełbasę z papryką i cebulką, bardzo delikatnie mieszamy składniki. Nie powinno być właściwie wody.
Dodajemy albo salsy pomidorowej ,albo butelkę pomidorów.
Leczo ma być gęste, pachnące, chrupiące...
Dosmaczamy pieprzem ziołowym.Dodajemy listki bazylii poszarpane palcami, nie kroimy, bo moja teściowa zawsze mówiła, że wtedy aromat diabli wezmą...
Można dodać oliwy z oliwek.
Nie musimy już gotować i gotować, bo się rozciapie i to już nie będzie alla'italiana.
Ma sobie popyrkać chwilkę na gazie ,ale z wyczuciem.
Podajemy po kilku godzinach, dopiero kiedy wszystko przejdzie sobą, kiedy smaki się uzupełnią, kiedy wino złagodnieje...kiedy to wszystko przestygnie i nie będzie już takie gorące.


Smakujemy z bruschettą i czerwonym winem,w towarzystwie roześmianych i pozytywnie zakręconych gości!
U mnie świetnie sprawdziła się Porcelana Bogucice



Buon appetito!


6 komentarzy:

  1. Musi być pyszne! Z pewnością wypróbuję, tylko bez kiełbasy :) MÓJ BLOG - KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ..hihihihi zaglądnełam do Ciebie..teraz już wiem dlaczego bez kiełbaski ....

      Usuń
  2. Uwielbiam takie dania. Ale bez kiełbaski :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hihihihi taką białą zjadłabyś mówię Ci hihihihi

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz, każdą radę, sugestię... Zostaw po sobie ślad, będzie mi bardzo miło !